„Na głęboką wodę” opowiada historię brytyjskiego żeglarza Donalda Crowhursta. James Marsh – reżyser filmu, od dawna tworzy filmowe portrety autentycznych postaci. Nakręcił między innymi „Człowieka na linie”, który w 2008 roku zdobył Oscara dla najlepszego filmu dokumentalnego. Wielokrotnie nagradzany film fabularny „Teoria wszystkiego” przedstawiał młodość fizyka Stephena Hawkinga.

Historia Crowhursta jest prawdziwa, ale jednocześnie stała się zmitologizowaną opowieścią morską, przedostała się do kultury, jako gawęda o brytyjskim żeglarzu-amatorze, który sięgnął za daleko – mówi Marsh. To fascynująca i poruszająca opowieść. Jak tragedia grecka. Człowiek ma ambicje, ale ambicje nie przynoszą mu nobilitacji, a deprawację, prowadzą do dramatu. Ta historia ma konstrukcję klasycznej tragedii.

Marsh otrzymał scenariusz od słynnego amerykańskiego scenarzysty, Scotta Z. Burnsa. Jest świetnym pisarzem. A ponieważ jest Amerykaninem, jego perspektywa była bardzo interesująca. Wykorzystał archetypiczną angielską historię, z którą nie był związany, dlatego mógł pozbyć się części związanego z nią bagażu i napisać coś mocnego i poruszającego. Z bardzo ciekawej perspektywy pokazuje działanie ludzkiego umysłu, co jest częścią tej historii. Zachwycił mnie scenariusz i bardzo chciałem zrobić ten film – wspomina Marsh.

O Donaldzie Crowhurście pisano bardzo wiele. Chciałem, byśmy opowiedzieli tę historię jak najprawdziwiej – tłumaczy producent filmu Pete Czernin. Niektórzy uważali, że on oszukiwał i robił różne rzeczy źle, ale ja się z tym nie zgadzam. Uważam, że był bardzo bohaterski. Był w dziwnej, bardzo trudnej sytuacji i znalazł sposób, by się z niej wydostać. Nie sądzę, że planował zrobić to, co w końcu zrobił. Był bohaterski i odważny. Wpadając na taki pomysł, przystępując do wyścigu, projektując łódź, budując ją, gromadząc fundusze. To imponujące. Bardzo podoba mi się koncepcja mężczyzny, który próbuje dokonać czegoś, co może być nawet poza jego zasięgiem. To pełna człowieczeństwa, wspaniała historia.

Colin Firth wyraził chęć zagrania Donalda Crowhursta jeszcze zanim James Marsh przystąpił do projektu. Pomyślałem, że to zbyt piękne, by mogło być prawdziwe. Byłem podekscytowany – wspomina Marsh. Jako aktor Colin budzi sympatię, dlatego pomyślałem, że jest idealną osobą, żeby zabrać nas w tę mroczną podróż. Historia zaczyna się bardzo optymistycznie, a kończy się szaleństwem. Dużym wyzwaniem aktorskim jest zrozumienie tej historii i zagranie postaci tak przekonująco. Kiedy dotarło do mnie, że zagra to Colin, byłem jeszcze bardziej podekscytowany projektem. I ja, i Colin widzieliśmy sporo z naszych cech w Crowhurście – tych dobrych i złych. Obaj solidaryzowaliśmy się z bohaterem. To była bardzo harmonijna i udana współpraca.

Od 29.06 film można oglądać w kinie – prawdziwa historia o miłości i poświęceniu w reżyserii zdobywcy Oscara, Jamesa Marsha („Teoria wszystkiego”, „Człowiek na linie”), ze wspaniałymi rolami Colina Firtha i Rachel Weisz.