U większości przyszłych mam pod koniec ciąży występuje tzw. „syndrom wicia gniazda”, który objawia się między innymi drobiazgowym urządzaniem pokoiku dla nowego członka rodziny.

Nie trudno wówczas oprzeć się pokusie wyposażenia pokoju niemowlęcego w liczne, słodko wyglądające, choć często niepraktyczne przedmioty.

Farba czy tapeta?
Pierwszym krokiem jest zazwyczaj odświeżenie ścian pokoju dziecka. Noworodek słabo widzi, jego wzrok stopniowo nabiera ostrości i dostrzega coraz więcej barw. Na początku zwraca uwagę na kontrasty, zwłaszcza w postaci pasków i w kolorach czerwonym i żółtym. Bądźmy jednak ostrożni przy malowaniu ścian w jaskrawe kolory. Lepiej stosować je z umiarem, bo mogą działać pobudzająco na niedojrzały układ nerwowy.  Pomalujmy ściany na przykład w kolorze niebieskim lub zielonym, które mają działanie wyciszające. Na tym tle możemy umieścić kolorowe akcenty.

Jeżeli lubimy intensywne barwy ścian, połączmy ją ze spokojniejszym kolorem albo zastosujmy tylko na jednej ścianie – takie zestawienia wyglądają bardzo oryginalnie. Pamiętajmy jednak o zastosowaniu bezpiecznych dla dziecka farb, niezawierających szkodliwych substancji lotnych (farby ekologiczne lub zawierające rekomendację Polskiego Towarzystwa Alergologicznego).

Na rynku dostępnych jest również wiele tapet, które z powodzeniem mogą zastąpić farbę. Mają bogate kolory i wzory i są doskonalą alternatywą dla farb. Również tu powinniśmy zwrócić uwagę, na bezpieczeństwo materiałów, z jakich wykonana jest tapeta oraz klej do tapet. Zarówno farba, jak i tapeta powinny być łatwe do czyszczenia (zmywalne), w przeciwnym razie czeka nas wkrótce remont, jeżeli nie chcemy mieć na ścianie na przykład odcisków rączek czy śladów kredek.