Ciąża to czas prawdziwej rewolucji dla organizmu kobiety. Często tym burzliwym zmianom hormonalnym i powiększającemu się brzuszkowi towarzyszą niecodzienne zachcianki smakowe.

Któż z nas nie słyszał opowieści o zaspanych mężczyznach, którzy dla rwącej sobie włosy z głowy ukochanej wyruszają na poszukiwania śledzi marynowanych o godzinie 4 w nocy. Panowie mogą jednak spać spokojnie – wiele takich fantastycznych opowieści należy wsadzić między bajki (co skrzętnie uczynili już bracia Grimm w swojej baśni o Roszpunce…). Choć faktem jest, że kobiecie w ciąży często nagle przychodzi ochota na nietypowe kulinarne połączenia. Szprotki z dżemem śliwkowym, bigos przegryzany truskawkami z bitą śmietaną czy tost z pieczarkami smażony w środku nocy to namiętności wielu pań w ciąży. Większość z nich przyznaje jednak, że zazwyczaj zadowalają się tym, co znajdą w lodówce i nie muszą budzić śpiącego smacznie męża, żeby szybko kupował upragniony smakołyk.

Słynne „zachcianki” występują zwykle na początku ciąży (choć zdarza się, że trwają aż do rozwiązania). Związane są prawdopodobnie z szalejącymi w organizmie przyszłej mamy hormonami. Ciekawe, że według badań brytyjskich naukowców współczesne mamy częściej cierpią na kulinarne żądze, niż sto lat temu. Według dr Fiony Ford z Centrum Dietetyki Ciążowej przy Uniwersytecie w Sheffield, wynika to z większej dostępności do różnorodnych produktów, dzięki którym kobiety ciężarne mogą wyrażać swoje potrzeby. Hitem wśród przyszłych mam są czekolada, lody i… ogórki kiszone. Ale zdarza się, że ciężarna patrzy ze smakiem również na rzeczy niejadalne, jak kreda, mydło czy błoto.

– Nie wierzyłam w to, dopóki mnie samą nie spotkała taka zachcianka, gdy byłam w 3 miesiącu ciąży – mówi Agnieszka, mama 5-miesięcznej Natalii – Dzieci na podwórku bawiły się kredą, rysując obrazki na chodniku. Ta kreda była tak smakowicie kolorowa, że nagle nabrałam ogromnej ochoty, by spróbować kawałek… Pomyślałam, że może brakuje mi wapnia. I faktycznie – po zjedzeniu dwóch jogurtów zapomniałam o kredzie – wspomina Agnieszka.

Warto przyjrzeć się swoim zachciankom i wsłuchać się w swój organizm, bo ochotę na różne produkty wielu naukowców tłumaczy niedoborem składników mineralnych i witamin. Ochota na kredę lub tynk ze ścian może świadczyć o niedoborze wapnia. Chęć na truskawki może zdradzać zapotrzebowanie na kwas foliowy. Ochota na kwaśne produkty, takie jak kapusta kiszona czy ogórki, wbrew zapewnieniom babć, nie zwiastuje męskiej płci dziecka, a jedynie może zdradzać zapotrzebowanie na witaminę C. Podobnie jest ze słodyczami – czekolada zawiera dużo magnezu, a w ciąży często brakuje tego cennego pierwiastka.

Ze słodkościami należy jednak uważać, bo są potencjalnym źródłem niepotrzebnych nadprogramowych kilogramów, ale także mogą zaburzyć pracę całego organizmu zarówno matki, jak i dziecka. Należy je również bezwzględnie wykluczyć w przypadku cukrzycy ciężarnych. Najlepiej zamiast kolejnej czekoladki sięgnąć po suszone owoce, choć oczywiście mały cukierek od czasu do czasu nie powinien zaszkodzić przyszłej mamie. Niedoborom magnezu z kolei często towarzyszą braki potasu, być może stąd, częste u ciężarnych przegryzanie czekolady śledziami, która są bogatym źródłem potasu i fosforu.

Przyszłe mamy często z zaskoczeniem stwierdzają, że mają nagle ochotę na coś, czego wcześniej nie wzięłyby do ust i odwrotnie, nie mogą znieść smaku ulubionych, jak dotąd potraw. Takie nagłe zmiany często następują dzień po dniu.

Mój mąż kiedyś przywiózł do domu dwa kilogramy rogalików francuskich. Zjadłam wszystkie od razu, tak mi smakowały. I miałam ochotę na jeszcze! – mówi Ola, mama 8-miesięcznej Kasi – Następnego dnia mąż kupił więc 5 kg rogalików, ale dla odmiany nie mogłam przełknąć ani jednego. Stawały mi w gardle! Nie tknęłam ich już do końca ciąży! – dodaje.

Problem kulinarnych zachcianek często rozwiązuje odpowiednio dobrany suplement diety dla kobiet ciężarnych, zawierający niezbędne minerały i witaminy. Najlepiej, jeżeli jego wybór skonsultujemy z lekarzem. Specjalista dobierze preparat odpowiedni na dany okres ciąży.

Hormonalna karuzela w organizmie kobiety odpowiedzialna jest nie tylko za kulinarne zachcianki. Często zwiększa również apetyt na seks, zwłaszcza gdy miną dolegliwości pierwszego trymestru. Ku uciesze wielu przyszłych tatusiów kobieta nagle nabiera wielkiej ochoty na baraszkowanie w sypialni. Związane jest to ze wzrostem hormonów płciowych, progesteronu i estrogenu, a także oksytocyny, zwanej hormonem przytulania. Narządy płciowe są w ciąży również bardziej ukrwione, co sprawia, że wiele pań przeżywa pieszczoty intensywniej, niż przed ciążą. Każdy mężczyzna z pewnością ochoczo spełniłby każdą taką zachciankę swojej żony czy partnerki, choć panowie często obawiają się czy nie zrobią krzywdy dziecku. Obawy te są jednak bezpodstawne, jeżeli ciąża nie jest zagrożona. Wątpiącym warto z przymrużeniem oka przypomnieć stare ludowe porzekadło, że ciężarnym się nie odmawia…

autor: Anna Kustosik