Społeczna izolacja to ogromne wyzwanie dla rodziców najmniejszych dzieci. Często to bowiem spacery pełniły rolę wypełniacza czasu i katalizatora emocji. Jak sobie radzić w czterech ścianach własnego domu z niemowlęciem w czasie zarazy?

fotokarty

W większości przypadków spacery stanowiły znaczącą aktywność w planie dnia rodzica niemowlęcia. Pełniły one różnorodne funkcje. Przede wszystkim służyły małemu człowiekowi do budowania odporności i właściwego rozwoju. To dzięki nim miał szansę obserwować świat i czerpać pełnymi garściami bodźce, jakie z niego dopływały. Szum wiatru, dźwięk ulicy, czy lasu, zapach parku, dotyk trawy. Wszystko to w wyniku koniecznej izolacji zostało mu zabrane. Także my, dorośli, zostając pozbawieni spacerów, cierpimy. Przede wszystkim musimy być niemal cały czas zaangażowani w opiekę nad dzieckiem. Nie mamy chwili oddechu, gdy dziecko spokojnie śpi w wózku i możemy zebrać myśli, posłuchać muzyki, ciszy lub audiobooka. Wszak wiele dzieci ma problemy ze snem w domu i to spacer dawał ukojenie zarówno im, jak i rodzicom. Co więcej, dawał on codzienną dawkę ruchu, który ładował endorfinami pozwalającymi przetrwać trudniejsze momenty w ciągu dnia. Teraz, gdy nie ma możliwości wyjścia rośnie frustracja i zmęczenie. Jak sobie pomóc?

Nic nie musisz

W niektórych z nas narasta przekonanie, że skoro jesteśmy zamknięci w domu z dziećmi, powinniśmy w wzmożony sposób zadbać o ich rozwój. Oczywiście fajnie, że mamy możliwość spędzenia czasu razem, ale z niemowlęciem nie trzeba wykonywać specjalnych ćwiczeń czy zadań. Nie czujmy się do tego przymuszeni. Wystarczy być razem – śpiewać (nie tylko piosenki dla dzieci), tańczyć, czytać, leżeć na dywanie i obserwować zabawę. Dziecko może uczestniczyć także w codziennych czynnościach domowych, jak gotowanie czy sprzątanie. Oczywiście dzieci mają różny temperament i czasem jest to niełatwe, ale odpuśćmy sobie. To czas przejściowy i warto skupić się na jego przetrwaniu w dobrej kondycji fizycznej i psychicznej. Jeszcze będzie czas na inne rzeczy.

Jak zachować równowagę?

Zamknięcie w domu, nawet bez niemowlęcia, jest obciążające. Jeśli przebywamy w izolacji z bobasem, jest jeszcze trudniej. Zmęczenie, frustracja, znużenie mogą wpłynąć negatywnie na relacje pomiędzy domownikami i odbijać się na dziecku, które także odczuwa negatywny wpływ izolacji. Trzeba znaleźć ujście dla tych emocji i zadbać o swoje zdrowie psychiczne. Najważniejszym elementem tej dbałości jest czas dla siebie. Nawet jeśli będzie to tylko godzina w ciągu dnia, niech będzie to czas przyjemności. Czytajmy, oglądajmy filmy, seriale, oddajmy się pasji. Róbmy cokolwiek, co sprawi nam przyjemność, nawet jeśli miałoby to być leżenie w ciszy na leżaku na balkonie. Już samo oczekiwanie na przyjemność zmniejsza napięcie, jeśli wiemy, że ta przyjemność nastąpi.

Carriwell

Gdy nadchodzą negatywne emocje

Bywa, że pomimo naszych starań, mamy gorsze dni, a negatywne emocje, nad którymi zazwyczaj panujemy, nadchodzą nagle jak fala. Jak to rozładować? Gdy dziecko płacze, a my czujemy, że narasta w nas frustracja połączona z gniewem, trzeba to uciąć. Zamiast po raz kolejny podtykać dziecku grzechotkę, weźmy je na łóżko i zacznijmy zabawę w gilgotanie. Dziecku zmieni się nastrój, a my wyładujemy się, także fizycznie z pożytkiem dla całej rodziny. Korzystajmy też z możliwości jakie mamy, i adaptujmy się do nich. Organizacja piaskownicy czy namiotu na balkonie może okazać się świetną atrakcją. Być może okaże się, że dziecko lepiej zasypia na drzemkę właśnie na balkonie? Starajmy się dostrzegać możliwości.

Warto też pamiętać, po co to robimy. Jest w tym cel i sens. Choć nie jest łatwo, to właśnie w ten sposób sprawiamy, że nasze dzieci są bezpieczne. Ratujemy świat – być może w mało spektakularny sposób, ale jedyny skuteczny.