Ciąża to czas ogromnych zmian w organizmie kobiety. Szalejąca burza hormonów ma wpływ praktycznie na całe ciało, w tym także na włosy. Niektóre przyszłe mamy twierdzą, że fryzura wtedy marnieje, inne – że pięknieje. A co z farbowaniem i zabiegami chemicznymi? Albo łupież – czy rzeczywiście pojawia się częściej? Rozwiewamy wszystkie wątpliwości!

W ciąży wzrasta poziom estrogenu odpowiedzialnego między innymi za piękno włosów. Hormon wydłuża ich fazę wzrostu, ale też pobudza nowe kosmyki do wzrostu. W związku z tym wiele kobiet zauważa, że fryzura znacząco się zagęszcza. Jednak nie jest to reguła – u wielu pań jest zupełnie odwrotnie i pasma zaczynają silniej wypadać lub nie chcą poddać się stylizacji. Podobne zjawisko ma miejsce już po porodzie, gdy hormony się stabilizują i mamy wrażenie, że włosy nagle wyglądają gorzej. Na szczęście po kilku miesiącach sytuacja się normuje (chyba że karmisz piersią, wtedy prolaktyna może mieć wpływ na przerzedzanie się pukli).

Jakie jeszcze obawy dotyczące kondycji pasm mają przyszłe mamy? Wiele z nich jest zupełnie bezpodstawnych.

foto kocyk

W ciąży nie wolno farbować włosów – MIT

Najczęstsze pytanie dotyczy koloryzacji. Dlaczego? Ponieważ do tej pory pokutuje przekonanie z dawnych lat, że farba szkodzi płodowi. Wiele generacji kosmetyków wstecz rzeczywiście formuły były niezbyt zdrowe – zarówno dla samej kobiety, jak i dziecka. W związku z tym zalecano rezygnowanie z zabiegów chemicznych albo ich znaczne ograniczenie, zwłaszcza w pierwszym trymestrze ciąży, gdy ciało maluszka rozwija się najsilniej i postępuje proces tworzenia się organów. Pewnym wyjściem jest też unikanie farbowania pasm u nasady – tak aby substancje aktywne nie miały kontaktu ze skórą głowy, przez którą mogłyby przedostać się do krwiobiegu. Jednak czy to konieczne? Nie.

Współczesne kremy koloryzujące są komfortowe i bezpieczne w stosowaniu. Pozbawione amoniaku czy PPD, o delikatniejszym działaniu, bazujące na naturalnych pigmentach (znajdziesz je np. na Makeup) nadają się do używania w okresie ciąży. Warto też szukać preparatów aptecznych albo wypróbować hennę.

Na którąkolwiek opcję się zdecydujesz, zawsze najpierw przeprowadź próbę uczuleniową i skonsultuj się ze swoim lekarzem, zwłaszcza gdy masz wątpliwości. Sam zabieg przeprowadź w profesjonalnym salonie, chociażby dlatego, że samej może Ci być trudno ze względu na brzuch i szybsze męczenie się przy długim trzymaniu rąk w górze. Pamiętaj również, że w ciąży możesz być bardziej wrażliwa na intensywne aromaty, co grozi nudnościami i zawrotami głowy – pomoc fachowca będzie wtedy nieoceniona (poproś go również o wietrzenie pomieszczenia).

ciąża włosy

wyprawka dla noworodka

Nasza rada: unikaj radykalnych metamorfoz, a włosy farbuj wyłącznie na sprawdzone naturalne odcienie. Jeśli nie masz siwych odrostów, postaraj się nie koloryzować pasm w ogóle – daj im odpocząć. Miej też na uwadze, że w ciąży hormony bywają nieprzewidywalne i mogą sprawić, że wybrana barwa będzie finalnie wyglądała na Twojej głowie zupełnie inaczej, niż się spodziewałaś.

W ciąży powinno się unikać trwałej ondulacji i chemicznego prostowania włosów – PRAWDA

Nadal nie ma badań, które ostatecznie potwierdziłyby wpływ substancji chemicznych zawartych w preparatach do trwałej ondulacji czy prostowania pasm na wady rozwojowe dziecka. Tak, jak w przypadku farb, istnieje jednak ryzyko przedostania się silnych składników przez skórę głowy do naczyń krwionośnych, dlatego warto zachować ostrożność.

Poza tym zabiegi tego typu mogą skończyć się nieoczekiwanymi reakcjami organizmu – efekt może być za mocny, za słaby albo wręcz żaden. W związku z tym lepiej poczekać cierpliwie na rozwiązanie, a w czasie ciąży przestawić się po prostu na odpowiednio dobraną pielęgnację.

W ciąży pojawia się większa skłonność do łupieżu – PRAWDA

Hormony mają wpływ na pracę gruczołów łojowych i potowych. Jeśli ich funkcjonowanie zostaje zaburzone, skóra głowy może albo nadmiernie się przetłuszczać, albo mocno wysychać. Gdy dojdzie do naruszenia równowagi bakteryjnej, często pojawia się łupież. Nie jest to na szczęście problem trwały, ale nie można go lekceważyć. Najlepiej sięgnąć po dermatologiczny szampon likwidujący białe płatki, który przywróci naskórkowi prawidłowe pH. Pomogą też naturalne płukanki, np. z pokrzywy.

Dagmara Deska