Chociaż rady zawarte w większości poradników dla kobiet w ciąży są często nieocenione, to ich lektura jest równie przyjemna jak mieszanie cementu rękoma. „Ciężarówką przez 9 miesięcy – Przewodnik po ciąży i okolicach” to w porównaniu z nimi kąpiel z bąbelkami.
Czytelniczka znajdzie tu mnóstwo zebranych w pocie czoła informacji, setki rzetelnych i dowcipnych odpowiedzi na ważne pytania:
-
jak grzecznie poinformować rozentuzjazmowaną panią w autobusie, że jeżeli położy rękę na naszym brzuchu, to ból, który ewentualnie poczuje w lewej łydce nie będzie przypadkowy?
-
Dlaczego niektóre dzieci nie trzymają się żadnych terminów?
-
Co robić, gdy zamiast tradycyjnego apetytu na ogórki kiszone i miód najdzie „ciężarówkę” chęć na precle, śliwowicę i kilka odcinków „Janosika”?
-
Czy miłość do potomstwa usprawiedliwia wydawanie na ubranka równowartości kwoty niezbędnej do utrzymania pierwszoligowego klubu szczypiornistów?
-
Skąd wiadomo, że to „już”?
Ta książka to dowód, że poradnik dla przyszłych mam (i ojców) nie musi być poważny jak raport II Krajowego Kongresu Położniczego, by w godny zaufania sposób krok po kroku przeprowadzić kobietę przez najbardziej niewiarygodne i niesamowite dziewięć miesięcy.
„Ciężarówką przez 9 miesięcy – Przewodnik po ciąży i okolicach” to pierwsza pozycja Kaz Cooke na polskim rynku. Od strony medycznej książka była konsultowana z całą armią specjalistów, których nazwiska podano w podziękowaniu na końcu wydania australijskiego. Chociaż autorka podkreśla, że dziennik cytowany w poradniku jest dziełem fikcyjnym, to w rzeczywistości jest on w dużym stopniu oparty na jej własnych doświadczeniach. Prowadzony w sposób dowcipny i bez zahamowań pozwala czytelniczkom zobaczyć rzeczywistość bycia przyszłą mamą ze wszystkimi jej urokami i problemami.
Cooke wychodzi poza najczęściej mało realistycznie brzmiące frazesy w rodzaju: „Najcudowniejszy okres w moim życiu – mogłabym ZAWSZE być w ciąży!”. Nie traktuje kobiet w ciąży jak małych dziewczynek z dużymi brzuszkami, ale jako dorosłe osoby, do których nie wypada przemawiać wieszczym tonem albo którym trzeba by punkt po punkcie powiedzieć, jak koniecznie muszą żyć. Cooke szanuje różnice poglądów i dlatego wiele tematów jest omawianych z kilku punktów widzenia, jak chociażby kwestia szczepienia dzieci czy badania prenatalne. Cooke nie robi też żadnych uników jeśli chodzi o kwestie trudne i najchętniej pomijane: problemy z zajściem w ciążę, poronienie, śmierć dziecka, czy urodzenie dziecka z wadą lub wadami rozwojowymi.
To, co wyróżnia poradnik Kaz Cooke dla przyszłych mam i ojców na tle innych licznych książek z tego zakresu, to przede wszystkim zdroworozsądkowe podejście do każdego tematu („jedni chcą tak, inni wolą inaczej – możliwości są następujące …”) oraz fenomenalne poczucie humoru. To jedyny poradnik dla „ciężarówek”, przy którego lekturze brzuch będzie trząsł się ze śmiechu. Nieodłączną częścią książki decydującą o jej wyjątkowym stylu są też rysunki własnoręcznie wykonane przez autorkę. Warto również podkreślić, że poradnik nie kończy się z chwilą, gdy oszalała z radości rodzina przydusi nas na szpitalnym łóżku w kolektywnym uścisku, ale zostanie z nami na czas zdejmowania szwów, napadów płaczu i pięciu dni bez prysznica.
Kaz Cooke to jak dotąd nieznana polskim czytelnikom, a jedna z najsławniejszych po drugiej stronie globu i nie tylko, australijska autorka książek i komiksów. Jej książki przetłumaczono wcześniej m.in. na chiński, hiszpański, niemiecki. włoski, litewski, łotoweski …
Wydawnictwo Insignis to jeden z najlepszych debiutów wydawniczych ostatnich lat w Polsce. Wydawnictwo weszło na rynek przebojem, publikując bestsellerowy zbiór felietonów słynnego dziennikarza motoryzacyjnego Jeremy’ego Clarksona „Świat według Clarksona”, który rozszedł się w ponad 100 000 egz.






teraz pojawiła sie nowa z tj samej serii pt. „dzieciozmagania” tym razem o wychowaniu dzieci, równie fajna
Zdecydowanie zgadzam się z powyższym streszczeniem.
Fantastyczna forma, ogromne poczucie humoru. Nie jestem maniakiem podręczników związanych z ciążą ale ten od razu przykuł moją uwagę – tytuł i okładka obiecują dobrą zabawę i w zasadzie do ostatniej strony tak jest (staram się czytać na bierząco z rosnącym brzuszkiem 🙂
Bardzo dobre tłumaczenie książki.