W Wielkiej Brytanii powstał salon piękności dla najmłodszych.
„Trendy Monkeys” oferuje różnorodne zabiegi upiększające, m.in. makijaże, maseczki, manicure, pedicure, strzyżenie oraz stylizację, ale – uwaga – tylko dla dzieci do 13. roku życia. Pierwszą klientką była – według „The Daily Mail” – 16-miesięczna dziewczynka. Jak można się było spodziewać, kontrowersji wokół idei nie brakuje. Właścicielka „Trendy Monkeys”, prywatnie mama 2 córek, jest przekonana, że jej pomysł to strzał w 10-tkę. I nie widzi nic złego w tym, że kilkuletnie dzieci są poddawane zabiegom barwienia skóry samoopalaczami czy nakładania wyrazistego makijażu. Jak przekonuje: „zabiegi oferowane przez salon sprawiają, że małe klientki promienieją pewnością siebie i pragnieniem bycia piękną niezależnie od wieku”. A na wszelkie głosy krytyki reaguje jednoznacznie: „Będę świadczyła takiego rodzaju usługi, jeśli rodzice sobie tego życzą”. Obrońcy praw dziecka głośno sprzeciwiają się nowatorskiemu pomysłowi. Są przekonani, że poddawanie malutkich dzieci zabiegom kosmetycznym to targnięcie na beztroskę i niewinność lat dziecinnych. To także wywoływanie kompleksów dotyczących urody u nawet całkiem malutkich dzieci. A Wy jaką macie opinię?




