Czy płacz dziecka zawsze trzeba „naprawić” i jak najszybciej zatrzymać? A może to właśnie w tych trudnych momentach dzieje się coś bardzo ważnego dla jego rozwoju? Sprawdź, kiedy odwracanie uwagi pomaga, a kiedy odbiera dziecku szansę na naukę radzenia sobie z emocjami. Poniższy fragment pochodzi z książki „Mały człowiek, wielka sprawa. Odpowiedzi na 100 pytań, które zadaje sobie każdy rodzic” – Joanny Madej (@psychologia_domowa)
Jako rodzice naturalnie odczuwamy dyskomfort, gdy nasze dziecko płacze. To zupełnie normalne. Jesteśmy ewolucyjnie zaprogramowani, by reagować na sygnały świadczące o możliwym zagrożeniu dla naszego potomstwa. Dlatego, gdy nasze dziecko płacze, instynktownie zaczynamy się zastanawiać, co zrobić, by mu ulżyć i jak przerwać ten płacz. Takie działania mają na celu rozproszenie emocji dziecka, zamiast pozwolić mu je przeżyć.
Kiedy odwracanie uwagi odbiera dziecku ważną lekcję?
Przykładem takiej sytuacji jest płacz dziecka po odmowie kolejnego cukierka. W odpowiedzi na jego emocje możemy zareagować na dwa sposoby:
Ulegamy emocjom dziecka i rezygnujemy z naszej granicy
No dobrze, masz tego cukierka, bylebyś przestał płakać.
W ten sposób dziecko nie uczy się radzenia sobie z rozczarowaniem, ale dostaje sygnał, że jego emocje mogą wpłynąć na zmianę decyzji dorosłego.
Próbujemy odwrócić uwagę, zamiast pozwolić mu przeżyć emocję
O, zobacz, jaki ptaszek leci! Ooo, a co to za piesek idzie?
Dziecko może na chwilę się rozproszyć i przestać płakać, ale to nie oznacza, że jego emocje zniknęły – po prostu zostały zamiecione pod dywan, a ono nie miało szansy się nauczyć, jak radzić sobie z frustracją.
Podobne sytuacje mogą mieć miejsce w codzienności, na przykład na placu zabaw, w piaskownicy, gdy dziecko kłóci się z innym maluchem o łopatkę. Jeśli natychmiast podtykamy mu inną zabawkę, odbieramy mu szansę na doświadczenie konfliktu i próbę jego rozwiązania. Takie różne sytuacje społeczne, np. brak pozwolenia rodzica na kolejne słodycze, kłótnia w piaskownicy o ulubioną łopatkę – to normalne życiowe sprawy, które będą dziecku towarzyszyć na co dzień, więc warto, by się zmierzyło z tymi trudnymi emocjami. Nie musisz podążać za wszystkim, co podpowiadają emocje Twojego dziecka. Choć reakcje emocjonalne są niezwykle ważnym systemem informującym o naszym dobrostanie, to jednak, jak już pisałam wcześniej, jest to system pierwotny. Nie bez powodu ewolucja wyposażyła nas w wyższe partie mózgu, tj. korę nową, która pozwala ocenić sytuację i sprawdzić, czy rzeczywiście coś jest zagrożeniem.
Emocje dziecka często nie oznaczają realnego niebezpieczeństwa, a jedynie wskazują na jego trudne przeżycia – smutek, rozczarowanie, frustrację. Nie odbierajmy dziecku tej cennej okazji do nauki radzenia sobie z nimi właśnie poprzez doświadczanie. Zamiast odwracać uwagę, warto po prostu nazwać to, co widzimy:
- Chciałeś tę łopatkę, a kolega też chciał się nią pobawić. To trudne. Wiem.
- Nie zgodziłam się na kolejnego cukierka, a ty tak bardzo go chciałeś. Rozumiem.
Dzięki temu dziecko uczy się, że emocje nie muszą natychmiast znikać – można je po prostu przeżyć, a one z czasem same miną.

Kiedy odwracanie uwagi jest w porządku i pomaga dziecku?
Są sytuacje, w których przekierowanie uwagi może być pomocne i wspierać dziecko w regulacji emocji. Dotyczy to momentów, w których trudne emocje wynikają z realnego dyskomfortu, a nie z powodu frustracji związanej z codziennymi sytuacjami.
Podczas bolesnych lub stresujących zabiegów medycznych
Jeśli dziecko czeka na zastrzyk i paraliżuje je strach, a my próbujemy przekierować jego uwagę, czytając mu książeczkę lub… pokazując coś w telefonie, to nie jest unikanie emocji, ale pomoc w wytrzymaniu trudnej chwili. Tu nie chodzi o to, by udawać, że ból nie istnieje, ale o to, by nie był on dla dziecka przytłaczający.
Przykład: Widzę, że się boisz. To szybko minie, a w tym czasie możemy razem oglądać twoją ulubioną książeczkę.
W trakcie trudnych ćwiczeń rehabilitacyjnych
Gdy dziecko odczuwa silny dyskomfort podczas rehabilitacji i nie jest w stanie się skupić, drobna przyjemność, np. oglądanie ulubionej animacji czy słuchanie piosenki, może pomóc mu wytrwać w ćwiczeniach. W takich sytuacjach czasem wystarczy akceptacja i nazwanie emocji dziecka, i zawsze radzę, by od tego zacząć. Jednak bywa, że to nie jest wystarczające – dziecko truchleje ze strachu, a dyskomfort podczas ćwiczeń uniemożliwia ich przeprowadzenie. W takich chwilach drobna przyjemność może pomóc mu przekierować uwagę i znieść trudny zabieg.
Przykład: To jest trudne, ale wiem, że dasz radę. Możemy włączyć twoją ulubioną piosenkę, żeby było łatwiej.

Podczas długiego i monotonnego oczekiwania
Kiedy stoimy w długiej kolejce do lekarza i dziecko zaczyna się niecierpliwić, zajęcie jego uwagi może być dobrym sposobem na uniknięcie narastającej frustracji.
Przykład: Czekanie jest nudne, ale możemy w tym czasie pobawić się w wymyślanie historii o ludziach, których widzimy dookoła.
W takich momentach sięganie po książeczkę, aby pomóc dziecku wytrwać w trudnej sytuacji, nie jest niczym złym. Unikałabym elektroniki, gdyż może się utrwalić nawyk sięgania po bodźce, gdy jest nudno – a jak się dowiecie z kolejnych rozdziałów, nuda jest potrzebna do prawidłowego rozwoju.
W trudnych, obciążających emocjonalnie sytuacjach czasowe przekierowanie uwagi – nawet za pomocą ekranu – nie jest złe, jeśli:
- jest świadome, a nie impulsywne;
- nie zastępuje rozmowy, lecz pomaga przetrwać trudną chwilę;
- nie jest jedynym dostępnym narzędziem.
Tu nie chodzi o unikanie emocji, ale o wspieranie dziecka w radzeniu sobie z czymś, co jest dla niego czasem zbyt obciążające.
To, co mi pomaga, to spojrzenie na sytuację z własnej perspektywy – w jakich momentach potrzebuję odwrócenia uwagi, a w jakich przyjęcia moich emocji. Sytuacje zabiegów medycznych zdecydowanie łatwiej mi znieść, gdy o nich nie myślę. Pomaga mi w tym telefon, książka czy rozmowa z bliską osobą.
Ale gdy czuję rozdrażnienie, np. z powodu koleżanki, która dzisiaj była dla mnie nieuprzejma w pracy, dużo bardziej wspierająca okazuje się koregulacja z bliską mi osobą.
Czasem najlepsze, co możemy zrobić dla siebie (i dla dziecka), to po prostu uznać emocje, zamiast próbować je zagłuszyć.
Ważne jest więc rozróżnienie, kiedy nie pozwalamy dziecku przeżyć emocji, bo trudno nam znieść jego dyskomfort i odbieramy mu możliwość poradzenia sobie z frustracją, a kiedy pomagamy mu przetrwać trudne doświadczenie, bo emocje paraliżują jego gotowość do poradzenia sobie z emocjami. Naszym zadaniem nie jest eliminowanie każdej trudnej chwili, ale towarzyszenie dziecku i wspieranie go w rozwoju jego zdolności do samoregulacji. Czasem oznacza to przyjęcie jego emocji i pomoc w ich przeżywaniu, a czasem – podanie mu ręki i skierowanie uwagi na coś, co pomoże mu przetrwać trudny moment.





