Najnowsze standardy opieki okołoporodowej nie przewidują podawania pacjentce znieczulenia zewnątrzoponowego.
Zalecają natomiast inne sposoby łagodzenia porodowych dolegliwości – m.in. zmianę pozycji, zimne okłady czy kąpiele. Ale i one, jak pokazuje praktyka, nie zawsze są stosowane. Aby poprawić sytuację rodzących, powstała akcja „Rodzić bez bólu”. Jej pomysłodawczyni Joanna Zelmańska przyznaje, że idea kampanii powstała pod wpływem osobistych doświadczeń: Skąd pomysł? Bardzo ciężko przeszłam poród – opowiada. – Czułam się do niego przygotowana, chodziłam do szkoły rodzenia i wiedziałam, że nie jest to bułka z masłem. Ale ten ból mnie przerósł. Nie chodzi o lekarzy czy położne, nikt mnie nie obrażał, nie spotkałam się ze złymi warunkami. Ale ten ból przy rozwarciu 5 cm był już nie do zniesienia. Kiedy było już po wszystkim, usłyszałam, że jestem typowym przypadkiem mamy, która powinna dostać znieczulenie. Ale nie dostałam. Bo nie było anestezjologa. Wtedy zaczęłam czytać, szukać informacji. I tak powstała akcja.”
Jak argumentuje Zelmańska – to nie jest akcja, której celem jest wprowadzenie bezpłatnego znieczulenia. To jest kampania, która ma dać rodzącym możliwości wyboru formy znieczulenia. Możliwość wyboru metody łagodzenia dolegliwości związanych z rodzeniem dziecka powinno być prawem każdej przyszłej mamy. Rozwiązaniem na miarę XXI wieku. Na stronie www.rodzic-bezbolu widnieje list otwarty do minister zdrowia Ewy Kopacz, w którym czytamy: Zwracamy się z serdeczną prośbą o podjęcie stosownych działań prawnych w kwestii znieczulenia zewnątrzoponowego, która w ferworze politycznych i światopoglądowych swarów zepchnięta została na margines społecznego zainteresowania. Jesteśmy bardzo zaniepokojeni tym, że kobieta w Polsce nie ma prawa skorzystać przy porodzie z możliwości uśmierzenia bólu. (…) Możemy zrozumieć, że naszego państwa nie stać obecnie na tego rodzaju darmowe usługi, dlatego nie wymagamy, aby były one refundowane przez NFZ, ale prosimy o stworzenie możliwości wyboru. Przecież na pewno wiele kobiet, które decydują się na dziecko jest gotowych (nawet kosztem rezygnacji z innych życiowych potrzeb) zapłacić za takie świadczenie”.
Swoją opinię wyraziła w tej kwestii prezes Fundacji Rodzić po Ludzku, od lat zajmująca się poprawą sytuacji przyszłych mam na sali porodowej. Anna Otffinowska przyznaje, że chociaż nie jest zwolenniczką powszechnego stosowania znieczulenia zewnątrzoponowego to jednak – jak mówi – nie może być tak, że kobieta rodząca zdana jest na łaskę lub niełaskę lekarzy: „Każda z metod łagodzenia bólu ma swoje wady i zalety i dokonując wyboru trzeba być ich świadomym. Jedną z wad znieczulenia zewnątrzoponowego są skutki uboczne – dlatego też warto je rozważyć zanim zacznie się nawoływać do „znieczulenia dla każdego”. Z drugiej zaś strony, brak uregulowań co do znieczulenia w polskich szpitalach jest, naszym zdaniem, nieetyczne. Jeśli jakaś kobieta rodząca potrzebuje znieczulenia, to powinna je po prostu otrzymać”.
A jakie jest Wasze zdanie na ten temat ? Czy rodząca powinna mieć możliwość skorzystania ze znieczulenia zewnątrzoponowego, gdy czuje taką potrzebę?





Pierwsze dziecko rodziłam w USA.Rodziłam ze nieczuleniem i uważam,że była to najlepsza decyzja.Teraz mieszkam w Polsce,jestem w ciąży i też bym chciała mieć taki sam komfort jak za granicą.Ale to Polska tu nadal panuje średniowiecze i opinia,że musi boleć.
czytając wiele opracowań medycznych na temat znieczulenia zewnątrzoponowego sądzę że nie jest to jakieś ogromne ryzyko powikłań wynikające z samego podania tego znieczulenia,jest to problem polskiej służby zdrowia która stosując tego typu znieczulenie podczas porodu po prostu nie ma praktyki,dobry doświadczony anestezjolog wie jak to zrobić, jak dozować dawkę w trakcie porodu, natomiast taki który robił to parę razy w życiu to lepiej niech się za to nie bierze,jest to tak rzadko robione na polskich porodówkach że sposób zastosowania w praktyce jest problemem,i chyba to się raczej nie zmieni chociażby z tego powodu że robi się wszystko w tym kraju,żeby wcale go nie stosować,nie rozumie jak w takich intymnych kwestiach życiowych ma ktoś decydować za mnie lub za inne kobiety,nie chcę wygłaszać feministycznych poglądów,ale jak ma być” po ludzku” dla rodzących jak większość decydująca o tych tylko i wyłącznie kobiecych sprawach to większość męska,po prostu przewaga panów w polityce, przecież żaden facet nawet lekarz na najlepszym poziomie nigdy rodził nie będzie, ale to już nie chodzi o filozofię życiową i moje poglądy,po prostu zastanawiam się w jakim kraju ja żyję,chyba w jakimś wynaturzonym, gdzie kobietę pozbawia się praw do decydowania o sobie,jeśli nie ma pieniędzy na bezpłatne tego typu usługi to pozwólmy za nie płacić, wyszkolmy lepiej położne i lekarzy do wykonywania podobnych działań,brakuje mi słów na pewne sprawy które obserwuje w tym kraju,będąc 10 lat we Włoszech zaobserwowałam ogromne różnice w tej dziedzine,nie tylko jeśli chodzi o znieczulenia podczas porodów ale i o aborcję, jest tam bardziej racjonalne podejście do tych spraw nie nafaszerowane hipokryzją religijną i zwykłą ciemnotą i czasami naprawdę mi szkoda że wróciłam do tego ciemnogrodu