Wydaje się, że wyścig szczurów od kołyski powoli odchodzi do lamusa. Coraz więcej rodziców popiera ideę slow parentingu, pozwalając i sobie, i dziecku na bycie niedoskonałym.
Co oznacza nowy trend w praktyce? „Rodzicielstwo bliskości” to więcej czasu dla siebie. To budowanie trwalszych relacji na linii rodzic – dziecko. To więcej zaufania do siebie wzajemnie. Zwolennicy slow parentingu odcinają się od narzuconej mody, presji bycia perfekcyjnym, permanentnej konkurencji. Są tu i teraz, ciesząc się każdą chwilą spędzoną z dzieckiem. Jak podoba Wam się ta idea?
Fot.Katarzyna Piwecka Fotografia ciążowa i dziecięca Poznań www.katarzynapiwecka.pl




