Po porodzie wiele młodych mam przeżywa stan nazywany depresją dnia trzeciego lub „baby blues”.
Pojawia się on zwykle w 3. lub 4. dobie po porodzie, jednocześnie z tzw. nawałem mlecznym, czyli nagłym pojawieniem się dużej ilości mleka, niedostosowanej jeszcze do aktualnych potrzeb dziecka. Baby blues jest związany z: zmianami hormonalnymi po porodzie; uczuciem pustki, które pojawia się po porodzie jak po wielkim egzaminie. z brakiem rytuałów przejścia, które są sposobem adaptacji do nowej roli oraz z bolesnej konfrontacji z wcześniejszymi, nie zawsze realistycznymi oczekiwaniami.
Te cztery powody przyczyniają się do pojawienia się rozchwiania emocjonalnego. Młoda mama staje się wtedy płaczliwa, smutna (i nie może odnaleźć powodów tego smutku), czuje się bezradna, przytłoczona nowymi obowiązkami. Wydaje jej się, że nie rozumie potrzeb dziecka i nie potrafi ich zaspokoić. To często prowadzi do poczucia winy i samooskarżeń: „jestem złą matką”, „nie nadaję się”.
„Depresja dnia trzeciego” trwa od kilku dni do kilku tygodni i zazwyczaj sama przemija. Nie oznacza to jednak, że młoda mama nie potrzebuje pomocy. Wręcz przeciwnie: im więcej uwagi, wsparcia i pomocy w codziennych czynnościach uzyska od najbliższego otoczenia, tym szybciej upora się ze swoim złym samopoczuciem. Nieoceniona jest pomoc partnera, choć czasami zdarza się, że i on „traci głowę”. Wtedy bez wahania należy poprosić o pomoc osobę z rodziny lub kogoś z przyjaciół. Trudnościom wczesnego okresu macierzyństwa można częściowo zaradzić dzięki przeformułowaniu „listy priorytetów”, obniżeniu wymagań i zrezygnowaniu na jakiś czas z pewnych rzeczy (np. z codziennego obiadu z trzech dań czy lśniącego czystością mieszkania).





ja też miałam to, na szczęście to nie trwa za długo:P