Młoda mama w show – biznesie – Natasza Urbańska

Natasza Urbańska dowodzi, że można z powodzeniem łączyć rolę matki, żony i gwiazdy.

Gra w filmach, występuje w teatrze, nagrywa piosenki. Bierze udział w wielu bardzo ciekawych projektach. Ale przede wszystkim jest mamą. Odkąd Kalinka pojawiła się na świecie, jej życie wywróciło się do góry nogami: „Czuję, że mam już zupełnie inne priorytety. I po raz pierwszy odczułam to, kiedy przyjechałam do teatru. Kiedy aktorki szykują się na scenę, wszystko jest dla nich ważne: czy rzęsy są dobrze pomalowane, czy sukienka się dobrze układa. Wcześniej też zawracałam sobie tym głowę. A teraz, siedząc przed lustrem, pomyślałam sobie: a jakie to ma właściwie znaczenie. Najważniejsze, żeby z moją córką było dziś w nocy wszystko w porządku”.

Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko

Od chwili, gdy  Kalinka pojawiła się na świecie, Natasza kompletnie straciła dla niej głowę.  I chociaż córka jest jej całym światem, to jednak Natasza nie zamierza rezygnować z siebie. Do pracy wróciła…2 tygodnie po porodzie. Jest przekonana, że siedzenie z dzieckiem w domu nie wyszłoby im obu na dobre. Pytana o przyczyny powrotu do pracy, mówi: „paradoksalnie czuję, że wtedy (gdy wrócę do pracy – red.) i mała będzie szczęśliwsza. Bo kiedy wracam z teatru po kilku godzinach, to mam dla niej więcej cierpliwości, nie jestem zmęczona jej płaczem. I ona wtedy też to czuje”.
Lęk przed macierzyństwem

Natasza świetnie znosiła ciążę. Do siódmego miesiąca występowała na scenie. Ciążowe dolegliwości właściwie wcale jej nie dotknęły. Niewiele przytyła. Aktywna do samego rozwiązania. Ale, jak sama przyznaje, nie była pozbawiona lęków: „pamiętasz, jak bardzo się bałam macierzyństwa? Zupełnie nie wiedziałam, jak to będzie, jak zniosę poród i co będzie, gdy już z dzieckiem wyjdę ze szpitala. To była wielka niewiadoma” . – wyznała w jednym z wywiadów. Tymczasem życie pokazało, że nie ma się czego bać. Instynkt macierzyński sam podsuwa odpowiedzi na najważniejsze pytania, serce matki pokazuje, co robić. A w sytuacjach kryzysowych bezcenna okazuje się być pomoc położnej, która odbiera telefony nawet po północy, wsparcie męża, rodziców i zaufanej niani.

Poród rodzinny

Natasza szczerze wyznaje, że zanim trafiła na porodówkę, zupełnie nie wyobrażała sobie rodzenia z Januszem przy boku. Z uśmiechem na ustach przekroczyła próg szpitala. I nawet już całkiem mocne skurcze nie były w stanie skłonić jej do zmiany decyzji.  Jednak życie pokazało, że obecność ukochanego ma wręcz magiczną moc. Gdy akcja porodowa dawała jej nieźle się we znaki, Janusz okazał się być największym wsparciem. To on dodawał otuchy, umiał uspokoić i zmotywować. „Byłam najszczęśliwsza na świecie, mogąc trzymać go za rękę. To było wspaniałe, kiedy całował mnie po twarzy i zapewniał, że dam sobie radę” – wspomina.
Kocham Cię, mamusiu
Natasza przyznaje, że chociaż nie wyobraża sobie życia bez sceny, to jednak boli ją to, że praca często odbywa się kosztem dziecka. „Odpuszczam sobie czasami różne zawodowe plany, bo wiem, że to będzie czas, który zabiorę Kalinie. A ja chcę obserwować, jak rośnie, jak się zmienia. Jestem matką, jestem żoną i ta sfera jest dla mnie najważniejsza”. Kalinka jest teraz na etapie, gdy zaczyna intensywnie uczyć się mówić. Gwiazda przyznaje, że to niesamowite uczucie, gdy po raz pierwszy słyszy się od swojej pociechy: Kocham Cię, mamusi. Ten moment panie mają już za sobą. Teraz pora na kolejne, wspólne etapy odkrywania świata…

natasza3

natasza4

natasza5

natasza6

 

 

Podziel się swoją opinią
Joanna Pawłowska
Joanna Pawłowska

Specjalistka ds. contentu. Swoją karierę rozpoczęła od pracy w social media, następnie zgłębiała tajniki SEO, copywritingu oraz  content marketingu. W Redakcji zajmuje się  tworzeniem artykułów o tematyce zdrowotnej, lifestyle i podróżniczej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *