Jak wynika z przeprowadzonych badań, świeżo upieczone mamy częściej słuchają swoich mam i babć aniżeli wytycznych lekarza.
Oznacza to, że bardziej ufamy „sprawdzonym metodom” niż profesjonalnym poradom lekarskim. Dlaczego tak się dzieje? Przede wszystkim wierzymy w jak najlepsze intencje naszych bliskich. I to się nie zmienia od lat! Podczas badań przeprowadzonych przez profesor Paulę Nicolson i dr Rebekah Fox z Wydziału Zdrowia i Opieki Społecznej Royal Holloway, University of London przyglądano się trzem pokoleniom mam: tym, które rodziły w latach siedemdziesiątych, tym, które zostały mamami dekadę później i mam współczesnych.
Obserwacja pokazała, że od kilkudziesięciu lat nie zmienia się podejście do osób udzielających rad – stale wierzymy w ich jak najlepsze intencje. Zmienia się natomiast stopień ich przyswajalności i wykonalności. Mamy, które rodziły w latach 70-tych bezwzględnie i bezrefleksyjnie wykonywały wszystkie zalecenia krewnych. Od lat 80-tych mamy rozpoczęły weryfikowanie „dobrych rad”, porównywanie ich z zaleceniami lekarskimi, wybierając to, co uznawały za najlepsze dla siebie i dziecka. Najlepiej, w ocenie badaczy, ze wskazówkami starszych radzą sobie współczesne, zadbane, świadome kobiety. One wsłuchują się w opinie swoich mam i babć, ale nie są nimi ograniczone.
Fot.Katarzyna Piwecka Fotografia ciążowa i dziecięca Poznań www.katarzynapiwecka.pl




