Na liście lektur szkolnych cały czas goszczą książki, które omawialiśmy my, nasi rodzice, a nawet dziadkowie. Są one często pisane językiem niezrozumiałym dla małych dzieci, które żyją w zupełnie odmiennych czasach. Wystarczy wspomnieć tutaj, chociażby „Plastusiowy Pamiętnik”, w którym dziewczynka posiada drewniany piórnik i używa stalówek, Dzisiejsze dzieci często mają barwne piórniki z postaciami ze swoich ulubionych bajek i piszą mazakami i żelowymi długopisami.
Małe dzieci z natury są ciekawe książek, lubią słuchać zawartych w nich historii. Jednak wiele osób wskazuje, że niezrozumiałe lub nudne lektury szkolne mogą skutecznie zniechęcić je do czytania. Badania pokazują, że ok. 5% uczniów szkół podstawowych nie czyta książek, wśród gimnazjalistów współczynnik ten wzrasta do 14%.
Psychologowie uważają, że obecnie dzieci powinny omawiać lektury, których treść przedstawia rzeczywistość, którą znają. W przeciwnym wypadku ich ciekawość do lektury będzie zduszana i z czasem całkiem zniechęcą się do czytania książek wybierając skrócone opracowania i tzw. bryki.
Dzisiejsze dzieci nie znają realiów, które przedstawiają książki takie jak „Przygody niebieskiego mundurka”, „Szatan z siódmej klasy” czy „Chłopcy z Placu Broni”. Chętniej sięgają po książki skierowane do nich, takie jak „Jego wysokość Longin”, a starsi po „Igrzyska Śmierci” Suzanne Colins. Oczywiście „wietrzenie” listy lektur należy przeprowadzić z rozwagą, tak aby zaszczepić w najmłodszych dzieciach zamiłowanie do czytania, ale jednocześnie nie zatracić wartości, które przekazują stare lektury.




