„Podejrzewasz, że twój partner nie był ci wierny? Możemy pomóc ci to sprawdzić”- takim sloganem na swojej stronie internetowej, Mexigen SA kusi potencjalnych zainteresowanych, aby ci skorzystali z oryginalnej usługi.
Okazuje się, że wystarczy wysłać coś z należących do partnera rzeczy, aby laboratorium mogło stwierdzić czy ich właściciel był wierny partnerowi. Bielizna, włosy lub wyplute gumy do życia. To jedne z rzeczy, na których może znajdywać się DNA osoby, z którą kontakt mogła mieć „badana” osoba. Materiał genetyczny jest potem porównywany z DNA osób z bliskiego otoczenia, a następnie wyniki badań przedstawiają czy bliska nam osoba zawierała bliskie kontakty z osobą trzecią. Badania nie określą jednak kim ta osoba jest, chyba, że dostarczy się coś należącego do kochanka wraz z listą potencjalnych podejrzanych.
Mexigen bada około 10 przypadków rocznie, jednak jak twierdzi jego dyrektor Jorge Guillen nie ze względu na brak zainteresowania, ale ze względu na brak wiedzy o tego typu badaniach.
A ich koszty wynoszą od 150 do 1000 dolarów, dlatego też oferta skierowana jest raczej do zamożnych obywateli Meksyku. Przypadek z Monterrey pokazuje, że konsekwencje tego typu badań mogą być tragiczne w skutkach. Pewien mężczyzna po poznaniu wyników, w których okazało się, że nie jest ojcem swojego dziecka, zabił córkę oraz jej matkę.
Ze względu na charakter przeprowadzanych badań, część laboratoriów aby przeprowadzić tego typu badania, wymaga od zainteresowanych zlecenia sądowego. Jak twierdzi dyrektor meksykańskiego Laboratorium Analiz Klinicznych Biogen Roberto Guevara: „nie ma gwarancji, że płyn należy do określonej osoby i może tu chodzić o manipulowanie dowodami”.
W bogatszych od Meksyku krajach, badania genetyczne cieszą się dużo większym zainteresowaniem. W niektórych z nich są one oparte o pewne uregulowania prawne. W związku z tym ok. 20 tysięcy Francuzów rocznie szuka poza granicami swojej ojczyzny potwierdzenia ojcostwa swoich dzieci. W 2008 roku we Francji odbyło się ponad 1800 spraw, mających na celu podważenie ojcostwa.
źródło: rp.pl




