PSL złożyło projekt, którego założeniem jest zakaz sprzedaży w szkołach niezdrowych przekąsek. Jednakże autorzy tego projektu nie wskazują konkretnych produktów z nazwy. Mają być wskazane jedynie wartości takich substancji jak cukier czy sól, których produkty żywieniowe dla dzieci nie będą mogły przekroczyć. Pomysł popiera także gabinet premiera Donalda Tuska.
Jeden z posłów PSL tłumaczy, że nie można zakazać sprzedaży konkretnego produktu żywieniowego. Przykładowo, jeśli zakaże się sprzedaży „chipsów” to producent może nazwać je „chrupkami” i będą one sprzedawane dalej. Projekt ma sztywno określać wartości cukru oraz soli, jakie mogą być zawarte w stu gramach produktu. Normy określa między innymi Unia Europejska i jak mówi poseł to do nas należy przypilnowanie, aby w sklepikach szkolnych i stołówkach nie pojawiały się tego typu produkty.
Projekt, który powszechnie nazywany jest „tarczą antyfastfoodową dla szkół” został już pozytywnie zaakceptowany przez Radę Ministrów. Oprócz rozprowadzania niezdrowego jedzenia w placówkach oświatowych przewiduje on również zakaż reklamowania niezdrowego jedzenia nie tylko w szkołach, ale i w przedszkolach.
W ustawie mają być określone maksymalne dopuszczalne zawartości takich substancji jak tłuszcze, cukry oraz kwasy, stanowiące potencjalne zagrożenie dla zdrowia. Normy te będą obowiązywały zarówno dla żywności jak i napojów oferowanych w sklepikach, a także w automatach z jedzeniem, które coraz częściej pojawiają się na szkolnych korytarzach. Co ważne, za sprzedawanie produktów, w których wartości określonych substancji będą wyższe niż dopuszczalne nie będzie można ukarać sprzedawcy. Jednakże dyrektor placówki będzie mógł z nim rozwiązać umowę w trybie natychmiastowym.
Produkty oferowane w sklepikach nie będą mogły zawierać „więcej niż 1,25 g soli na 100 g produktu; więcej niż 0,5 g sodu na 100 g produktu; wzmacniacza smaku, w tym E621 – glutaminian sodu, E627 – guanlan disodowy, E631 – inzonian disodowy, syntetyczne substancje słodzące i preparaty słodzące zawierające fruktozę; więcej niż 1 g kwasów tłuszczowych trans na 100 g produktu; więcej niż 10 g cukrów prostych na 100 g produktu.”
Politycy są przekonani, że możliwe jest wejście ustawy w życie do końca tego roku.Wcześniej zakaz sprzedawania niezdrowych produktów na terenie szkół wprowadziły już takie kraje jak Wielka Brytania, Kanada, Francja czy Łotwa. Ponadto, wśród których znalazła się Szwecja oraz Irlandia wprowadziły zakaz reklamowania tego typu produktów żywieniowych oraz napojów. Przerażające jest jednak to, że to właśnie w naszym kraju, według badań WHO najszybciej w Europie przybywa dzieci z nadwagą. Już 1/3 polskich jedenastolatków ma nadwagę. Badania pokazują, że w przeciągu trzydziestu lat, liczba takich dzieci wzrosła ponad dziesięciokrotnie.
Przeprowadzone niedawno badania na terenie całego kraju wykazały, że co czwarty z badanych uczniów (badania przeprowadzono na grupie 1494 uczniów ze szkół podstawowych i 1500 uczniów gimnazjów) pokazały, że co 4 dziecko ma nadwagę lub jest otyłe. W ostatnich klasach szkół podstawowych 22 procent dziewcząt i 28 chłopców ma taki problem.
Specjaliści alarmują, że jesteśmy w momencie, w którym trzeba podjąć konkretne działania, gdyż w innym przypadku może dojść w naszym kraju do epidemii otyłości.




