Przyjęło się mówić, że ciąża to nie choroba, bo w końcu to jeden z naturalnych etapów w życiu kobiety. Jednak jak pokazują statystyki z roku na rok coraz więcej kobiet decyduje się na zwolnienie L4 na cały czas trwania ciąży. Dzieje się tak, nawet gdy czują się dobrze i mogłyby wykonywać swoje obowiązki.
Dlaczego tak się dzieje? Powodów jest dużo – praktycznie tyle ile kobiet. Jednak ZUS zapowiada, że zacznie bardziej kontrolować tego typu zwolnienia. Ginekolodzy wskazują na to, że to często szefostwo przymusza kobietę do takiego rozwiązania. Zaznaczają również, że jest ogólnospołeczne przyzwolenie na takie rozwiązanie. Szefowie często wysyłają kobiety do lekarzy, aby te załatwiły sobie zwolnienie na całą ciążę, z uwagi na to, że po miesiącu zwolnienia wynagrodzenie, w formie zasiłku chorobowego wypłaca ZUS, a pracodawca może zatrudnić inną osobę na zastępstwo.
ZUS podaje, że średnia długość zwolnienia, jakie biorą kobiety w ciąży wynosi 22 dni. Zaraz za zwolnieniami ciążowymi są zwolnienia lekarskie brane z uwagi na choroby nowotworowe i o podłożu psychicznym (odpowiednio 21,3 i 17 dni).





…i mądre kobiety te co biorą zwolnienia. Ja poszłam na zwolnienie dopiero trzy mies. przed rozwiązaniem (z pierwszym dzieckiem chodziłam do pracy do końca) i bardzo tego żałuję. To nie te czasy. Obecnie w większości pracy mamy ogrom stresu – mam porównanie jako ciężarna z przed roku i z przed dziesięciu lat. W drugiej ciąży poszłam w końcu na zwolnienie, ponieważ właśnie nie wytrzymałam napięcia i codziennej nerwówki. Powiedzcie mi w imię czego kobieta ma narażać zdrowie swojego dziecka – za te marne 1700 – 2000 zł ? A w dużej części nawet i za mniejszą pensję. Nikt mi nie wmówi, że ciągły codzienny silny stres nie ma znaczenia dla dziecka.