Naprotechnologia zamiast in vitro?

Obecny rząd zapowiedział, że wycofuje się z programu finansowania in vitro. Będzie on zastąpiony narodowym programem prokreacyjnym opartym na naprotechnologii. Specjaliści z zakresu ginekologii i położnictwa są podzieleni, jeśli chodzi o tą metodę.

Naprotechnologia skupia się przede wszystkim na dokładnej analizie i obserwacji organizmu kobiety i stylu jej życia. Wszystkie spostrzeżenia zapisuje się w karcie obserwacji.

Do korzystania z tej metody niedawno przyznała się znana aktorka Małgorzata Kożuchowska. W wywiadzie otwarcie mówi, że zaledwie po dwóch miesiącach od rozpoczęcia korzystania z naprotechnologii zaszła w ciążę, a wcześniej lekarze dawali jej 2-3% szans na to, że będzie miała dziecko.

Jednak część lekarzy twierdzi, że naprotechnologia może być jedynie wsparciem dla rozrodczości. Sama w sobie nie jest sposobem leczenia bezpłodności. Nie jest alternatywą dla in vitro. Jest to metoda dla osób, u których niepłodność można wyleczyć, czyli do około 40% wszystkich bezpłodnych par. Zajście w ciążę przy wykorzystaniu naprotechnologii nie jest możliwe np. w przypadku niedrożnych jajowodów czy zaawansowanej endometriozy.

Podziel się swoją opinią
Katarzyna Pawłowska
Katarzyna Pawłowska

Ukończyła studia magisterskie na kierunku dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Specjalizuje się w tematyce zdrowia, rodzicielstwa, lifestyle’u i psychologii. W swojej pracy skupia się na tematach związanych ze zdrowiem i rozwojem dziecka, codziennością rodziców oraz wpływem środowiska na życie i samopoczucie człowieka. Dba o to, aby publikowane treści były rzetelne, przystępne i oparte na wiarygodnych źródłach. Pasjonuje się literaturą, kinem oraz podróżami, zarówno bliskimi, jak i dalekimi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *