Zdjęcie Monici Bellucci w zaawansowanej ciąży znalazło się na okładce najnowszego numeru włoskiej edycji „Vanity Fair”.
Lekarze powiedzieli mi, że nie powinnam czekać i jeśli chcę mieć drugie dziecko, to powinnam zajść w ciążę zaraz po urodzeniu Devy – mówi Bellucci. Nie czułam się gotowa. Gdy w końcu zdecydowałam się na kolejnego potomka, to miałam nadzieję, że zjawi się prędko. Gwiazda twierdzi również, że w ciążę zaszła metodą naturalną, nie korzystała z pomocy lekarzy.
Nie potrzebowałam żadnych hormonów, czy zastępczych matek – utrzymuje Monica. Możliwe, że fakt, iż moja babcia urodziła dziecko w wieku 47 lat, ma jakieś znaczenia. Miałam szczęście.
Znam kobiety, które przeszłyby pustynię na kolanach, żeby urodzić dziecko. Gdybym miała jakiekolwiek problemy, to byłabym jedną z nich.
– Nie jestem absolutnie wzorem do naśladowania, jednak kobiety po 40-tce mogą szukać pomocy w klinikach zajmujących się płodnością. Już dzisiaj 60-latki są wspaniałe. Świat się zmienił i przy całej ostrożności jakiej to wymaga, można mieć dziecko w wieku 40 lat i zobaczyć, jak się starzeje.
Aktorka skrytykowała jednocześnie obowiązujące we Włoszech obostrzenia w ustawie na temat sztucznego zapłodnienia. Jej zdaniem sprzeciw wobec liberalizacji tej ustawy to przykład „politycznej instrumentalizacji spraw religijnych”. Ustawa stanowi, że prawo do sztucznego zapłodnienia mają tylko małżeństwa.




