1. Strona główna
  2. »
  3. AKTUALNOŚCI
  4. »
  5. Wiadomości
  6. »
  7. Kampania społeczna: Szpital Przyjazny Rodzicom

Kampania społeczna: Szpital Przyjazny Rodzicom

Rodzic na oddziale pediatrycznym traktowany jest jak intruz. Tymczasem zdejmuje on z personelu wiele obowiązków pielęgnacyjnych, a jego obecność wpływa pozytywnie na leczenie. Szpitale powinny wręcz zachęcać rodziców do pobytu z dziećmi na oddziałach. Zmieńmy polskie szpitale razem!

fotokarty

Śpią na podłodze albo skuleni na krześle. Nie dostają jedzenia, picia. Nie mają się gdzie umyć. Są zmęczeni, zestresowani, zagubieni, boją się zadrzeć z personelem. Więźniowie? Nie. Rodzice na oddziałach pediatrycznych.

Opowieści jest wiele i prawie każdy to przeżył. Fora internetowe huczą od narzekań. Matka po cesarce spędzała noce przy niemowlęciu na krześle, mimo że ciągnęły ją szwy i bolał brzuch. Ojciec nie mógł się doprosić informacji o stanie zdrowia dziecka, długości przewidywanego leczenia, był zbywany przez lekarzy. Inna matka dowiedziała się, że nie dostanie na pobyt z dzieckiem w szpitalu zwolnienia L4, bo jej obecność przy dwulatku to kaprys, a nie konieczność. Ktoś inny dopiero przy wypisie został poinformowany, że ma zapłacić kilkadziesiąt złotych za każdy dzień spędzony przy dziecku – za zużyte media.

Survival przy dziecku

Prawie każdy, kto towarzyszył dziecku podczas choroby, przeszedł ten survival i wie, jak sprawnie upchnąć karimatę pod łóżko i ułożyć się na podłodze w ciasnej salce, jak spać przy zapalonym całą noc świetle. Wreszcie, jak rozmawiać z personelem, powstrzymując frustrację, jak zawierać sojusze z pielęgniarkami, by mieć pewność, że dziecko zostanie potraktowane delikatnie przy zabiegach.

Zmieńmy to. Rodzic w szpitalu to nie intruz. To ogromna pomoc. I oszczędność – gdyby rodzice nie pielęgnowali dzieci sami, szpitale musiałyby zatrudnić więcej białego personelu. Obecność rodzica – dziś już to wiemy, mówią o tym naukowcy – jest korzystna w procesie leczenia dziecka, redukuje jego stres, przyspiesza zdrowienie.

I tak jest dużo lepiej niż kiedyś. W PRL-u rodzic nie był wpuszczany na oddział w ogóle lub tylko w wyznaczonych godzinach. Moja mama wspomina, jak szlochała, patrząc przez szybkę w drzwiach, jak zaczynam kołysać się w łóżeczku – otępiała z samotności i braku czułości.

Dziś jest inaczej. Europejska Karta Praw Dziecka w Szpitalu podpisana w 1988 r. przez 13 krajów na I Europejskiej Konferencji Stowarzyszeń na rzecz Dzieci w Szpitalu (Polska jej nie ratyfikowała) mówi jasno: rodzicom należy stwarzać warunki pobytu w szpitalu razem z dzieckiem, należy ich zachęcać i pomagać im w pozostawaniu przy dziecku. Pobyt rodziców nie powinien narażać ich na dodatkowe koszty lub utratę zarobków. Aby mogli uczestniczyć w opiece nad dzieckiem, powinni być na bieżąco informowani o sposobie postępowania i zachęcani do aktywnej współpracy. Mają prawo współuczestniczyć we wszystkich decyzjach dotyczących leczenia.

To są nasze prawa!

Prawo do obecności rodzica w szpitalu przy dziecku, prawo do rzetelnej, klarownej informacji o procesie leczenia zapisał właśnie rzecznik praw dziecka Marek Michalak wraz z rzecznikiem praw pacjenta Krystyną Barbarą Kozłowską w Karcie Praw Dziecka-Pacjenta. Kartę rozesłano do szpitali prowadzących oddziały dziecięce oraz do sanatoriów i placówek medycznych, z których korzystają najmłodsi.

Prawo do sprawowania opieki pielęgnacyjnej przez osobę bliską wynika też z ustawy z 30 sierpnia 1991 (19 ust.3 pkt1). Rodzice, którzy czują, że te prawa nie są przestrzegane, powinni domagać się ich, powołując się na te zapisy.

Nadal jednak sytuacja rodziców w szpitalach wygląda fatalnie. Zmieńmy to, to możliwe. “Wysokie Obcasy” i Fundacja MaMa zaczynają akcję “Szpital przyjazny rodzicom”. Zapraszamy do debaty rodziców, personel szpitalny, pielęgniarzy, lekarzy, dyrektorów szpitali. Zapraszamy NFZ, ministra zdrowia. Wiadomo, że część zmian wymaga pieniędzy – ideałem byłoby zapewnienie rodzicom łóżek (lub chociaż rozkładanych foteli) i dostępu do aneksu kuchennego. Ale już dziś, bez nakładów finansowych, może zmienić się stosunek personelu do pacjentów i ich opiekunów.

Chcemy stworzyć listę dobrych praktyk i standardów, które szpitale chcące zasłużyć na miano “szpitala przyjaznego rodzicom” będą spełniać. Nie chodzi o to, że jesteśmy jako rodzice roszczeniowi. Chcemy, by na lepsze zmieniła się również sytuacja personelu na oddziałach pediatrycznych, które są często zaniedbane.

Piszcie na wysokieobcasy@wyborcza.pl o swoich dobrych i złych doświadczeniach w szpitalu. Wskażcie miejsca, które warto polecić i te, które wymagają zmiany. Piszcie, jakie warunki powinien spełniać szpital przyjazny rodzicom.

Podziel się
Wszystko dla mamy i dziecka. Odwiedź sklep wyprawkowy - www.babymama.pl

Zobacz również

0 0 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments