Pochodząca z Pipariya w Indiach 60-letnia Kantabai Gunvant Thakre, kiedy udała się do lekarza z bólem brzucha początkowo usłyszała, że podejrzewany jest rak. W czasie badania USG w podbrzuszu dostrzeżono grudkę, którą uznano za guz. Jednak to, co pokazała tomografia komputerowa zaskoczyło wszystkich.
Na monitorze pokazały się twarde, zwapniałe tkanki. Kolejne badanie – rezonans magnetyczny potwierdziło, że w brzuchu hinduski znajdował się zachowany w prawie idealnym stanie szkielet płodu.
Była to ciąża pozamaciczna – płód znajdował się pomiędzy pęcherzem moczowym, jelitami oraz macicą. Jak się okazało kobieta była w ciąży w 1978 r. Wówczas lekarze chcieli usunąć ją, gdyż ciąża pozamaciczna zagraża życiu. Jednak to zabiegu nie doszło, gdyż hinduska bardzo bała się operacji. Początkowo miała problemu z oddawaniem moczu, odczuwała nudności, bóle brzucha oraz miała gorączkę. Dolegliwości te z czasem ustąpiły i w związku z tym kobieta uznała, że zarodek samoistnie zniknął.
Badania przeprowadzone w 2014 r. wykazały, że faktycznie tkanki miękkie zostały wchłonięte przez organizm kobiety, jednak tkanki kostne pozostały. Co ciekawe, lekarz przeprowadzający operację usunięcia zarodka powiedział, że w fachowej literaturze udało się mu odnaleźć jedynie jeden podobny przypadek – była to pacjentka z Belgii, która „była w ciąży” przez 18 lat.




