Czy czytanie, rozmowy, puszczanie muzyki dziecku przed narodzinami mają sens? Czyli o nawiązywaniu kontaktu i stawaniu się rodzicem.
Ciąża to niezwykły czas. Nowe życie, fenomen narodzin, wsparcie i troska ze strony otoczenia …Przyszłym rodzicom łatwo dać się ponieść fali euforii, zachwytu i podekscytowania. Obmyślać scenariusze zdarzeń, w których główną rolę odgrywają mama, tata oraz ich najcudowniejsze na świecie, choć jeszcze nienarodzone, dziecko… – Właśnie przeczytałam, że płód w 24 tygodniu ciąży zaczyna słyszeć dźwięki. Wiedziałeś o tym?- W 24 tygodniu? To nasz maluszek już słyszy? Halo tu tata! – Ciekawe co słyszy? Może powinniśmy mu puszczać muzykę poważną? Słyszałam, że dzięki temu dziecko staje się wrażliwsze i spokojniejsze…
Albo czytajmy mu poezję… Koleżanka mówiła, że to sprzyja rozwojowi intelektu w przyszłości.- Lepiej mówmy mu, że ma być grzeczny i wyrozumiały dla rodziców jak się urodzi. Myślisz, że jak będę to przy tobie powtarzał codziennie przez kolejne 15 tygodni to on to zapamięta? To właśnie magia, jaką wnosi sama świadomość stania się rodzicem. Magia, która skłania dorosłych do mówienia do kobiecego brzucha, czytania mu, śpiewania, głaskania i traktowania bardzo personalnie… Czy nawiązywanie kontaktu z nienarodzonym dzieckiem ma rzeczywiście sens? Przyjrzyjmy się temu zagadnieniu nieco bliżej.
Skąd wiadomo, że nienarodzone dziecko słyszy?
By odpowiedzieć na to pytanie badacze obserwowali reakcje płodów na różne typy bodźców dźwiękowych. Okazało się, że maluszki nie tylko poruszają się w odpowiedzi na dźwięki (podobnie zresztą reagują na intensywne bodźce świetlne), ale zmienia się także tempo pracy ich serca, rytm oddechu, a nawet mimika twarzy. Niektóre z takich płodowych reakcji (głównie dotyczące tempa pracy serca) mogą stanowić wskaźnik przyszłego temperamentu dziecka. Jest to jednak zależność nieco bardziej skomplikowana, niż potoczna opinia o tym, że im intensywniej i częściej maluch porusza się w łonie mamy, tym będzie po narodzinach żywszy.
Co słychać w łonie mamy?
W drugiej połowie ciąży rozwijający się płód jest rzeczywiście gotowy do odbioru dźwięków. Lecz to co słyszy można nazwać istną fizjologiczną symfonią. Aparat słuchowy dziecka rejestruje bowiem przede wszystkim odgłosy dochodzące z ciała matki – głównie z jej układu krążenia i trawienia, np. bicie serca, szum krwi przepływającej przez naczynia krwionośne, burczenie i bulgotanie w żołądku, jelitach… Wyjaśniałoby to dlaczego później wiele noworodków i niemowląt uspokaja się w pobliżu wentylatora, pralki czy odkurzacza – urządzeń wydających różne rodzaje szumu.
Płód dobrze słyszy także głos mamy, wywołujący rozchodzące się po całym ciele, wyczuwalne przez dziecko drgania. A co z głosem taty, muzyką i innymi dźwiękami wytwarzanymi przez świat zewnętrzny? Oczywiście one także są odbierane, choć powłoki brzuszne i wody płodowe wypełniające aparat słuchowy tłumią je w ok. 60-70%. Dodatkowo spośród odgłosów dochodzących z zewnątrz, płód słyszy lepiej dźwięki o niskiej częstotliwości. Zatem niski głos taty i muzyka z dużą ilością basów zostaną przez maluszka zauważone, podczas gdy wysokie kobiece głosy (inne niż głos mamy) lub fenomenalne partie skrzypiec mogą nie dotrzeć do jego uszu.
Co mam powiedzieć dziecku?
Skoro płód odbiera tylko część docierających do niego dźwięków, jaki ma sens mówienie do maminego brzucha? Okazuje się, że ma to duże znaczenie – choćby dla samych rodziców. Obserwując powiększający się kobiecy brzuch partnerzy stopniowo uświadamiają sobie fenomen istnienia trzeciej, łączącej ich istoty, która każdego dnia rośnie i się rozwija, i która od tej pory (na wiele lat) stanie się głównym tematem ich rozmów. Traktowanie nienarodzonego człowieka jako członka rodziny, poprzez mówienie do „niego”, czytanie, śpiewanie i głaskanie, ma w efekcie wymiar psychologicznego przygotowania do pełnienia rodzicielskiej roli. Chwile koncentracji na powiększającym się kobiecym brzuchu sprawiają także dorosłym sporo przyjemności i wzbudzają spokój. Relaksują mamę, a tym samym sprzyjają rozwojowi dziecka.
Muzyka dla mamy – muzyka dla dziecka
Czy muzyka rzeczywiście uwrażliwia dziecko? Jaki typ muzyki jest najlepszy? Badania pokazują, że największe znaczenie mają tu upodobania kobiety. Na przykład, gdy w okresie rozwoju płodowego dzieci śpiewaczek operowych słuchały śpiewu swych mam – uspokajały się. Natomiast kobiety grające na instrumentach obserwowały większą aktywność swych jeszcze nienarodzonych dzieci pod wpływem własnej gry. Z innych badań wynika, że maluszki preferują raczej muzykę instrumentalną, niż nagrania z samymi układami rytmicznymi, na które z kolei reagują niezadowoleniem. Stąd potoczny pogląd o dobrym wpływie muzyki klasycznej – instrumentalnej i melodyjnej – na rozwój dziecka. Wygląda jednak na to, że dzieciom nie chodzi o konkretny rodzaj muzyki. Najważniejsze, by była ona pozytywnie odbierana przez mamę, sprzyjała jej odprężeniu, a wtedy organizm dziecka, zależny od procesów fizjologicznych kobiety, także zachowa niezbędną do prawidłowego rozwoju równowagę biologiczną. Dotyczy to zresztą każdego działania, które sprzyja zdrowiu i relaksowi mamy – ono będzie także sprzyjało dziecku.
Najlepszy głos mamy i bijące serce
Kolejne eksperymenty wykazały, że największe znaczenie dla dziecka – zarówno w życiu płodowym, jak i już po jego narodzinach – ma głos mamy i rytm bijącego serca. Płód uczy się głosu swojej mamy na podstawie osłuchiwania się z melodią i rytmem jej wypowiedzi. Już w 7 miesiącu odróżnia go od wypowiedzi innych osób. Naukowcy uzasadniają ten fenomen ewolucyjnie – jako sprzyjający rozwojowi więzi między mamą i jej potomkiem. Wyjaśnia to także podłoże opinii o tzw. kojącym głosie mamy, tj. wyciszeniu płaczu i niepokoju niemowlęcia, gdy tylko mama zaczyna szeptać mu do ucha. Z kolei dźwięk bijącego serca to muzyczne tło stale towarzyszące maluszkowi w okresie prenatalnym. Nic zatem dziwnego, że gdy noworodkom podczas eksperymentu w sali szpitalnej odtwarzano rytm uderzeń serca, rozwijały się one lepiej, mniej płakały, a nawet szybciej przybierały na wadze.
Natomiast w późniejszym okresie życia wykazywały szybszy rozwój umysłowy. Rytm uderzeń serca to zatem dla dziecka, obok głosu mamy, drugie magiczne zaklęcie. Czułe słówka i pieszczoty kierowane przez rodziców do kobiecego brzucha stanowią w nieodłączną i niepowtarzalną atmosferę ciąży. Mają one znaczenie dla maluszka – bo dzięki temu poznaje głos mamy i taty – ale i dla samych rodziców, którzy stopniowo przyzwyczajają się do pełnienia nowej roli. Muzyka, śpiew, poezja mogą stanowić dla tego fantastyczne tło, dodając magii i budując nastrój. Nie przeceniajmy jednak znaczenia tych działań dla rozwoju inteligencji czy przyszłych możliwości nienarodzonego jeszcze dziecka. Bo na to przyjdzie jeszcze czas…
dr Marta KOchan-Wójcik, psycholog Artykuł pochodzi z serwisu jaksiebawic.pl



