Rodzić po ludzku – o tym się mówi już od wielu lat. W naszym kraju z jednej strony wszystko idzie ku lepszemu – nowszy sprzęt na porodówkach i w oddziałach neonatologicznych. Jednak jeszcze dużo zmian przed nami. Co najbardziej szokuje?
Główny problem to długi czas oczekiwania na wizytę u lekarza ginekologa z NFZ. Maksymalny to aż rok. W wielu miejscach wymagane jest też ubezpieczenie, a kobieta w ciąży ma zagwarantowaną opiekę nawet, gdy nie podlega ubezpieczeniu. W niektórych placówkach jest też problem z dostępem do położnych.
Fundacja Rodzić po Ludzku w ramach projektu „Monitoring dostępności do usług ginekologiczno-położniczych” przepytała ok 500 placówek, które posiadają kontrakt z NFZ. W wielu z nich czas oczekiwania na wizytę to więcej niż miesiąc. Najdłuższy podany czas to 385 dni (czyli przyszła mama już dawno by urodziła, zanim doczekałaby się na pierwszą wizytę). Jest to nie tylko problem bezpieczeństwa zdrowia matki i dziecka. Jeśli kobieta nie udokumentuje, że była u lekarza przez zakończeniem 10. tygodnia ciąży nie może złożyć wniosku o tzw. becikowe. Co ciekawe w kilku placówkach informacja o ciąży pacjentki wręcz opóźniała termin wizyty. Dużym problemem jest brak osobnych wytycznych dotyczących przyjmowania kobiet w ciąży.
Nie będzie chyba dla nikogo zaskoczeniem, że w regionach gdzie w placówkach NFZ były najdłuższe terminy, już w ośrodkach prywatnych były niezwykle krótkie. Z reguły ci sami lekarze przyjmowali i w jednych i drugich placówkach, a termin wizyty prywatnej był wolny już na następny dzień. Na prywatną wizytę czeka się średnio ok 2-3 dni, a jej koszt to od 30 do 300 zł.
Niektóre placówki wprowadzają też kobiety w błąd jeśli chodzi o ubezpieczenie zdrowotne, żądając od nich potwierdzenia ubezpieczenia. Kiedy kobieta nie mogła pokazać takiego dokumentu często była kierowana do prywatnej placówki. A tutaj warto przypomnieć, że ciężarnej przysługuje darmowa opieka, gdyż jest pod specjalną ochroną zdrowotną, nawet jeśli nie jest ubezpieczona.
Problematyczny jest też dostęp do położnych. W wielu placówkach ich brakuje, a obowiązkiem lekarza jest skierowanie ciężarnej do położnej, kiedy kobieta jest w piątym miesiącu ciąży. W czasie spotkań z położną przygotowywany jest między innymi plan porodu.




