Jeszcze POLKA nie zginęła – o co i dlaczego walczą kobiety?

jeszcze Polka nie zginęła

Gdy przez Polskę przechodzi gwałtowna fala protestów, jakiej od lat nie widzieliśmy, warto zastanowić się nad meritum postulatów, które popiera większość Polek. Trybunał Konstytucyjny w środku pandemii, gdy lawinowo wzrasta fala zakażeń koronawirusem, a służba zdrowia jest przeciążona, włożył kij w mrowisko, orzekając, że zapis, pozwalający na abortowanie płodu ciężko chorego, jest niezgodny z konstytucją. Oznacza to, że matki, które dowiedzą się o wadzie letalnej płodu, będą musiały – często ryzykując własne zdrowie i życie – donosić ciążę i urodzić ciężko chore dziecko, którego życie już od pierwszych, aż po ostatnie chwile naznaczone będzie cierpieniem. Nie będą miały wyboru. Państwo zdecydowało za nie wszystkie.

O jakie wady chodzi?

Do tej pory ustawa pozwalała na dokonanie aborcji w trzech przypadkach:
gdy ciąża zagrażała życiu kobiety, gdy ciąża była wynikiem czynu zabronionego (gwałtu, kazirodztwa), gdy badania prenatalne potwierdzały, że płód jest w sposób nieodwracalny uszkodzony lub ma wadę nieuleczalną, która zagraża jego życiu. Ostatni z tych przypadków został uznany za niezgodny z konstytucją. Co to oznacza w praktyce? Wszystkie płody z wadą letalną, a więc śmiertelną, ale także te, które są ciężko uszkodzone, np. w wyniku chorób genetycznych, będą musiały być donoszone i urodzone. Jakie to mogą być wady? Przykładem jest zespół Edwardsa, gdzie trisomia chromosomu 18 powoduje ciężkie uszkodzenia w obrębie czaszki, brak oczu lub wykształcenie się tylko jednego oka, wady wielonarządowe, w tym wady serca i nerek, zrośnięcie przełyku, anomalie szkieletowe i ciężkie upośledzenie intelektualne. Zdecydowana większość ciąż tego typu ulega poronieniu, jednak 5% z nich kończy się narodzinami ciężko chorego dziecka. Połowa z urodzonych dzieci nie dożywa tygodnia, a te, które przeżyją, prowadzą życie wypełnione cierpieniem, a nawet nieświadomością własnego bytu. Większość z nich nie dożyje dziesiątych urodzin. Innymi z wad letalnych są zespół Patau, bezmózgowie, bezczaszkowie czy mózg wykształcony poza czaszką – a to tylko początek listy możliwych anomalii.

Jak daleko sięga wolność człowieka?

W sporze o legalną aborcję – bez względu czy chodzi o aborcję na życzenie, czy w przypadku ciężkich wad płodu – spieramy się o granice wolności człowieka. Mówi się, że nasza wolność sięga tak daleko, jak zaczyna się wolność drugiego człowieka. I tu pojawia się kolejny punkt sporu o to, kiedy płód zaczyna być człowiekiem. Z medycznego punktu widzenia nie jest to takie oczywiste, że zapłodnienie jest momentem poczęcia, jednak z punktu widzenia prawnego jest to jeszcze bardziej skomplikowane, gdyż, aby mieć prawo do czegoś, trzeba mieć podmiotowość prawną. Czy zarodek lub płód mogą taką mieć? Temat jest bardzo skomplikowany i doskonały do wielogodzinnych debat filozoficznych. Nie ma tu prostych i jasnych odpowiedzi.

Moralność a prawo

Powstaje zatem pytanie o to, na jakiej płaszczyźnie można rozstrzygać prawo do aborcji? Pierwsza z nich to moralność. Tu jest miejsce na przekonania religijne, związane z wyznawaną wiarą, własny „kręgosłup” moralny oraz poglądy oparte na wiedzy i doświadczeniach. Na płaszczyźnie moralnej każdy człowiek ma możliwość opowiedzenia się po jednej ze stron. Wpływ na kształtowanie sumień ludzkich mogą mieć religie i jedynie tu jest miejsce na ich działalność w tym zakresie. Prawo to płaszczyzna, która musi być możliwie neutralna światopoglądowo. Dyskusja zatem, czy w systemie prawnym należy pozwolić na aborcję, czy jej zakazać, jest niezwykle trudna i z pewnością nie można stosować tu rozwiązań siłowych.

Demokracja to nie dyktatura

W demokratycznym systemie prawnym prawo tworzy się w oparciu o wolę suwerena. Błędne jest myślenie, że to większość decyduje i rządzi. Demokracja to nie tylko rządy większości, to także wartości, które są charakterystyczne dla państw o takim ustroju. Jedną z nich jest pluralizm, czyli różnorodność. Zakłada on tworzenie prawa w oparciu o konsensus, połączenie oczekiwań różnych środowisk. To dyskusja i szukanie kompromisu. Demokracja oparta na rządach jednej partii, która być może wygrała wybory, ale nie respektuje demokratycznych rozwiązań, niebezpiecznie składnia się ku dyktaturze. To dlatego dziś ulice są pełne kobiet, które protestują. Zabrakło debaty i chęci pogodzenia, czasem sprzecznych oczekiwań. Są za to rozwiązania radykalne

„Jesteśmy zaniepokojone”

Dziś matki, Polki, kobiety, ale także mężczyźni w niewybredny, czasem wulgarny sposób protestują, wyrażając swój sprzeciw. Wywołuje to u niektórych oburzenie, tymczasem ludzie przemawiają ostrym językiem, gdyż uznali, że sytuacja tego wymaga. Grzecznie protestowali nauczyciele i matki niepełnosprawnych dzieci na korytarzach sejmowych. Wiemy, że te protesty nie doprowadziły do żadnych zmian. Dziś ludzie wyszli na ulice protestować przeciwko traktowaniu ich z góry i decydowaniu o ich życiu w tak delikatnych sprawach, jakimi są ciąża i wychowanie chorych dzieci. To granica, której nie pozwalamy przekraczać władzy. Kobiety demonstrują, w taki sposób, bo nie mogą uwierzyć w brak szacunku, jaki się im okazuje. Nikt z nimi nie rozmawiał, nikt ich nie pytał o zdanie. To dlatego przemawiają w ostry sposób.

Jak rozwiązały to inne kraje?

Spór o prawo do aborcji to nie tylko polski problem. Wiele krajów na świecie przeszło lub przechodzi przez podobne dylematy. W większości krajów europejskich aborcja jest dozwolona ze względu na przesłanki ekonomiczne czy społeczne, co jest de facto „aborcją na życzenie”. To przykład, gdy decyzję pozostawiono sumieniu ludzi ją podejmujących, co w państwie demokratycznym wydaje się najrozsądniejszym rozwiązaniem w tak trudnej kwestii. Warto dodać, że całkowity zakaz aborcji jest w krajach takich jak Chile, Nikaragua, Salwador, Gwatemalia, Watykan, Malta i Dominikana. Jest też spora grupa państw o restrykcyjnym prawie aborcyjnym. W tym kontekście warto określić, w jakim miejscu jest Polska, po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. Jesteśmy wśród takich krajów jak Kolumbia, Pakistan czy Iran.

Na koniec warto podkreślić, że można popierać protesty i być jednocześnie przeciwnikiem aborcji, wszak tu chodzi o możliwość samodzielnego decydowania o tym, czy jesteśmy w stanie urodzić i zaopiekować się chorym dzieckiem. Nikogo do heroizmu zmusić nie wolno, a czasem pozwolenie dziecku na śmierć, jest wyrazem najwyższej miłości. Ostatecznie z bólem po stracie lub trudem opieki nad chorym dzieckiem pozostają rodzice, a często sama matka. I to właśnie ONA jest dziś na ulicach polskich miast. I nie jest tam sama. Odbiera prawo, które jej zabrano.

Podziel się
Wszystko dla mamy i dziecka. Odwiedź sklep wyprawkowy - www.babymama.pl
Katarzyna Pawłowska

Katarzyna Pawłowska

Pomysłodawca portalu, szczęśliwa mama.

Zobacz również

0 0 vote
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments