Młode mamy w niemal całej Unii Europejskiej korzystają z niestandardowych form zatrudnienia.
Dzięki temu udaje im się z sukcesem godzić macierzyństwo z pracą zawodową, są spełnionymi matkami i pracownikami. W Polsce jest w tej kwestii jeszcze wiele do zrobienia. Do nowoczesnych metod zatrudnienia nieufnie podchodzą i świeżo upieczone matki, i pracodawcy. Dlaczego tak się dzieje?
Obawa o utratę pracy
Polskie mamy boją się utraty pracy. Dlatego często wracają do firm tuż po zakończeniu urlopu macierzyńskiego. Część kobiet decyduje się jednak na urlopy wychowawcze. Jednak pozostanie z maluchem w domu, w ramach urlopu wychowawczego, niesie ze sobą niemałe ryzyko. Długa przerwa w wykonywaniu obowiązków zawodowych powoduje utratę kontaktu z rynkiem, czego efektem jest dezaktualizacja kwalifikacji zawodowych. Przedłużająca się nieobecność w firmie, związana z koniecznością opieki nad dzieckiem, powoduje , że mamom trudniej wraca się do pracy. Idealnym rozwiązaniem są elastyczne formy zatrudnienia.
Nowoczesna mama – nowoczesne formy zatrudnienia
Polskie prawo chroni młode mamy. Co więcej, daje im narzędzia ku temu, aby łatwiej mogły godzić obowiązki matki ze zobowiązaniami w pracy. Telepraca, praca na zastępstwo, ograniczenie etatu czy praca tymczasowa – to zaledwie część spośród usankcjonowanych przez prawo możliwości. Pracodawcy także nie mówią „nie”. Niemal co druga badana firma deklaruje, że jest się w stanie dopasować do potrzeb młodej mamy. Więc gdzie tkwi problem? Okazuje się, że niechęć wobec nowoczesnych form zatrudnienia wykazują przede wszystkim młode matki. Dla większości kobiet stabilna sytuacja zawodowa jest równoznaczna ze stabilną sytuacją życiową. A taką, wedle pań, zapewnia jedynie umowa o pracę.
Zasadne pozostaje zatem pytanie, czy niestandardowe formy pracy są w ogólne do przyjęcia przez polskie mamy. Jak myślicie?




