Dzięki roli Beatki w „Przepisie na życie” mówi się o niej wszędzie. I dobrze, bo Maja Ostaszewska jest jedną z najlepszych polskich aktorek i warta jest docenienia.
W najnowszym numerze „Twojego Stylu” znajdziecie ciekawą rozmowę z Ostaszewską- o tym, jak znosiła ciążę, jak macierzyństwo zmieniło jej życie i jak się łączy aktorstwo z rodzicielstwem. Rozmowa pełna prawdziwych refleksji, szczerej oceny rzeczywistości i najprawdziwszych odczuć. Maja- daleka od szerzenia idealistycznych wizji- szczerze wyznaje, że nie jest wzorową Matką Polką i że miała w czasie ciąży słabsze momenty: „Bardzo źle znosiłam ciąże i czasem miałam dosyć. Za drugim razem leżałam plackiem, zupełnie wycofałam się z pracy. To był koszmar. I tylko myśl, że tam w środku żyje sobie najpierw fasolka, a potem moje dziecko, dawała mi poczucie radości i sensu. Ten stan wcale nie był cudowny. Czasami słyszę, że niektóre dziewczyny w ciąży czują się najbardziej seksownie. Ja miałam poczucie silniejszej więzi z naturą, ale sexy na pewno nie byłam.”.
Aktorka z rozbrajającą szczerością i niekłamanym urokiem wyznaje też, że kompletnie oszalała na punkcie swoich pociech- Franka i Janiny: ”O tak! Mogę powiedzieć, że na punkcie dzieci oszalałam. Choć oczywiście czuję ograniczenia – przyjaciółki jadą na babski weekend, ja nie. Wieczorem bywam tak zmęczona, że nie mam siły na przeczytanie książki. Mniej gram. Ale to wszystko, co dzieci mi dały, jest niepomiernie większe od „strat”. Nie lubię się z nimi rozstawać na długo, czasem zabieram je z sobą, gdy wyjeżdżam z teatrem. Ostatnio byliśmy dziesięć dni w Paryżu z „Opowieściami”. Spektakl trwa pięć godzin, kończył się o pierwszej w nocy. Zamykam go trudnym monologiem, który za każdym razem mnie rozwala. Na widowni codziennie 800 do 1000 osób, owacyjne przyjęcie. – To jest taka dawka energii, że nie można zasnąć do czwartej nad ranem. Siadaliśmy więc z kolegami w knajpce, trudno nam było się rozejść. A ja rano wstawałam do dzieci, spacery po parkach, mieście, szkoda czasu na sen. Chciałam im pokazać Ogród Luksemburski, Franek uwielbia batuty, place zabaw z batutami są w Ogrodach Tuileries – tam też zawędrowaliśmy. Owszem, w Paryżu byłam z moją mamą, która bardzo mi pomagała, ale było mi żal nie ruszyć w miasto z dzieciakami. Odwiedził nas Michał, zrobiliśmy sobie dzień rodzinny, a mama odwiedzała wtedy muzea. Potem shopping i Paryż nocą z Michałem. Do Warszawy wróciłam wieczorem, rano miałam sesję do „Twojego Stylu”, potem zdjęcia do filmu. A pojutrze lecę do Moskwy. Uff…”
Polecamy lekturę wywiadu z Mają w najnowszym numerze „Twojego Stylu”.




